niedziela, 5 kwietnia 2015

Four

-No to prowadź. - powiedziałam.
-Ej, to twój anioł stróż, powinnaś wiedzieć gdzie jest. - zaśmiał się.
-A co jeśli nie wiem? - ten cały anioł zaczynał mi powoli działać na nerwy.
Spojrzałam na niego podejrzliwie. Chris, jakby utwierdzić mnie w przekonaniu, że inaczej mi nie pomoże, wzruszył ramionami, odwrócił się i po prostu gdzieś poszedł.
-Hej, Chris! Zaczekaj! - pobiegłam za nim, ale on obrócił się w miejscu i zniknął.
Podeszłam do miejsca, w którym jeszcze przed chwilą stała ta menda społeczna i zamachałam ręką, a potem nogą. Z boku mogło to wyglądać co najmniej dziwnie, ale po pierwsze, nikogo nie było, a po drugie, jeśli moje zachowanie ktoś by uznał za cudaczne, to co by powiedział o chłopaku czytającym w myślach i rozpływającym się w powietrzu, który upierdliwie twierdzi, że jest aniołem i to do tego stróżem. No, błagam was. Dobra, czas się uspokoić i zastanowić, gdzie może się znajdować mój własny anioł stróż. Chwila! Skoro to mój anioł stróż, to nie powinna być cały czas przy mnie?
-No, w końcu na to wpadłaś. - stwierdził kobiecy głos gdzieś za mną.
Obróciłam się w miejscu. Zobaczyłam młodą dziewczynę, mogła mieć 22 lata. Miała długie i proste blond włosy, brązowe oczy i malinowe usta. Ubrana była w krótką i zwiewną białą sukienkę, która odcinała się od koloru jej pięknie opalonych ramion. Nie posiadała butów. Siedziała na stole i piłowała paznokcie. Bez wątpienia była bardzo ładna. Spojrzała na mnie, jakby irytowało ją to, że się urodziłam. Zaraz, ona też potrafi czytać w myślach?
-Umiesz czytać w myślach? - wypaliłam bez zastanowienia.
-Coś ty. Tylko Chris tak potrafi. Ja z kolei umiem zatrzymywać czas.
-Więc jak mogłaś usłyszeć, to co ja myślałam?
-A o czym myślałaś? - do tej pory myślałam, że to Chris jest najbardziej wkurzający. Błąd, ona była dużo gorsza. - Jeśli chodzi ci o to, że w końcu skapłaś się, że możesz przywołać mnie, jeśli tylko pomyślisz o tym, że powinnam tu być, to powiem ci, że możliwe, że też o tym myślałaś, ale również wypowiedziałaś to na głos, rozumiesz już?
-Chyba nie do końca. - stwierdziłam ze zdziwioną miną. Ta laska jest dość skomplikowana. - Ale zostawmy to. Musisz zabić pewnego chłopaka, doprowadzić go do bram i potem wskrzesić.
-Och, poprawka, to ty musisz go zabić. Ja nie mogę, ponieważ jestem aniołem. Czy to do ciebie nie dociera? Nie chcę trafić do piekła, tu mi dobrze. - zawołała wymachując rękami, przy okazji wyleciał jej przez otwarte okno pilnik. - No masz ci los. Patrz, co narobiłaś!
-Ja? - strasznie mnie irytuje. Chyba moje zadanie zejdzie na dalszy plan, bo najpierw muszę się wykłócić z moim, pożal się Boże, stróżem.
-Nie, może ja?
-Przecież ty trzymałaś pilnik!
-Ale ty mnie zdenerwowałaś!
-Dosyć już! Po prostu idź po ten pilnik. Ot i cała filozofia. - zadrwiłam z niej. Zaraz zacznę się modlić, żeby Chris już przyszedł, przyleciał, czy coś takiego.
Blondynka zaczerwieniła się ze złości. Myślałam, że zaraz wybuchnie jak wulkan.
-Spokojnie, Piluś. - odezwał się męski głos i na pewno nie należał do Chrisa.
Obejrzałam się. Stał przy nas kolejny anioł! W dodatku bez ubrań! Tylko majtki miał na sobie! Nie powiem, że mi to tak bardzo przeszkadzało, bo miał niezłą klatę, i tu się modlę, żeby nie umiał czytać w myślach, ale heloł! On jest półnagi w moim.... zaraz, przecież to nie mój dom. I zaś naszło mnie pytanie, gdzie ja jestem? Ale wpierw...
-Aaaaaaaaa!! Co ty tu robisz? I to prawie na golasa!! - wrzasnęłam i odskoczyłam do tyłu. W tej chwili wolałam rozwydrzoną Pilarosę niż nagiego...
-Jestem Aster. Do usług. - ukłonił się.
-Tsaa, zależy o jakie usługi ci chodzi. - wymamrotała z ironią w głosie Pilarosa, która o dziwo miała ten sam pilnik z powrotem w rękach.
-Ciężko było? - zakpiłam wskazując na przedmiot w jej rękach.
-O czym ty mówisz? Ja dalej czekam aż go przyniesiesz. Ten jest jednym z 20 zapasowych, które trzymam w... - tu umilkła i spojrzała na Astera, który patrzył na jej klatkę piersiową. - W tym miejscu, do którego nie powinieneś zaglądać, zboczeńcu! - wrzasnęła i rzuciła w niego pilnikiem.
-Och, nie bądź taka ostra. Wyluzuj się, spokojnie. - ten jego spokój każdego doprowadzi do szału. - Przecież wszyscy wiemy jaka jesteś, skarbie.
Spojrzałam na niego rozkojarzona. Chłopak wyłapał mój wzrok i się uśmiechnął. Popatrzyłam na Pilarosę. Cała poczerwieniała ze wstydu.
-O co wam chodzi? - zapytałam.
Dziewczyna ukryła twarz w dłoniach, a Aster się zaśmiał, po czym splunął na podłogę ze słowem "Dziwka.".
-Będziesz to czyścił! - warknął... Chris!
-Chris! - krzyknęłam uradowana i podbiegłam do niego.
Schowałam się za nim. Przynajmniej jeden normalny. Nawet mnie specjalnie nie obchodziło w tej chwili skąd się tu wziął, ale grunt, że jest. Dopiero teraz dotarł do mnie sens słów Astera. To mój własny anioł stróż jest... dziwką? Dziwka jest aniołem?
-Chwila! Przecież anioł nie może być dziwką! - zawołałam.
-Ale dziwka aniołem już tak. - wysyczał przez zęby golas.
-Co?
Chris westchnął i odwrócił się twarzą do mnie.
-Posłuchaj, każdy anioł to człowiek, który umarł szlachetną śmiercią po wyznaniu swoich grzechów. Pilarosa za życia była prostytutką, w końcu zaczęła żałować i poszła do spowiedzi. Kiedy już wychodziła, był najazd na kościół. Osłoniła księdza własnym ciałem ratując mu życie, ale tracąc swoje. - wytłumaczył mi.
-Jak widać, nie za bardzo narzeka, że umarła. - powiedział- Aster.
-Ty nie byłeś lepszy. Lepsza prostytutka niż morderca. - wysyczała.
Zakryłam ręką usta. Boże, prostytutka, morderca, a kim był Chris. Spojrzałam na niego błagalnie.
-Spokojnie, ja akurat żyłem zgodnie z zasadami Kościoła. - odetchnęłam z ulgą. - A teraz przejdźmy do rzeczy. Sonya, załatwiłaś już sprawę z Pilarosą?
Pokręciłam przecząco głową. Nie było kiedy, wszystko działo się tak szybko.
-Wiem o co wam chodzi, lecz się nie zgadzam. Czy wy w ogóle wiecie o co mnie prosicie? Chris, chyba wiesz jaka kara nas za to czeka jeśli ktoś się dowie.
-Nikt się nie dowie.
-A o co chodzi? - zapytał zaciekawiony Aster.
No tak, jest jeszcze on. A jemu co powiemy?